Kiedy babcia wychowuje wnuczkę po swojemu

Szanowna Redakcjo!

Mam na imię Agnieszka, mam 34 lata i 3-letnią córkę – Wiolettę. Mam problem i nie za bardzo wiem, jak go rozwiązać. Jestem matką samotnie wychowującą dziecko, rozstaliśmy się z mężem niedługo po urodzeniu małej, mieszkamy osobno. Obecnie mieszkam na piętrze w domu moich rodziców. Moja mama bardzo pomogła mi przy Wioli, a od kiedy pracuję, to ona opiekuje się małą, a ja nie musiałam posyłać jej do żłobka. Jestem jej za to bardzo wdzięczna, ale mama stosuje przestarzałe metody i wychowuje małą po swojemu. Czasami zwracam jej delikatnie uwagę, ale pewne sytuacje dalej się powtarzają… Babcia jak to babcia – chce rozpieszczać wnuczkę – wiem o tym, ale karmienie jej słodyczami to jest ostatnia rzecz, o jakiej myślałam, wychowując Wiolettę. Moja córka powinna jeść zdrowo, a ja co jakiś czas znajduję papierki po czekoladkach i inne słodyczach. Mama mówi, że przesadzam, a ponieważ sama wychowała trójkę dzieci, także mojej małej nic nie będzie. Nie wiem, jak z nią rozmawiać, jest w końcu moją mamą i kocha wnuczkę… Ale kiedy widzę, że ignoruje to, co mówię, to trudno mi wytrzymać. Nie wiem, co zrobić, proszę o jakąś podpowiedź – co mam zrobić?

Z pozdrowieniami,

Agnieszka, mama Wioletty


Pani Agnieszko,

problem, o którym Pani pisze, dotyka wielu młodych rodziców. Współczesne standardy wychowawcze odbiegają od tych, które znają z autopsji nasze mamy i babcie. Wtedy nikt nie mówił, jak wychowywać dziecko – nie było poradników, a mamy kierowały się instynktem macierzyńskim, wierząc, że to, co robią, jest najlepsze dla ich dzieci. I tak samo postępują z wnukami. Podkarmiają dzieci za plecami rodziców, biorą na ręce, gdy tylko maluszek zapłacze czy uczą go tego, co nie jest zgodne z intencją rodziców. Dobrze byłoby zrozumieć babcię – dlaczego miałaby nie rozpieszczać swojego wnuczka czy wnuczki, dając mu cukierka czy czekoladkę? Utarło się przecież, że od wychowywania są rodzice, a od rozpieszczania – dziadkowie. Dlatego dziadkowie chętnie wchodzą w tę rolę, dając wnukom to, czego nie miały ich dzieci.

Pyta Pani, czy interweniować? Choć nie będzie to przyjemna rozmowa, kluczem do uzdrowienia sytuacji jest zwrócenie uwagi na to, co się dzieje i przedstawienie swoich argumentów, oczywiście w taki sposób, by nie urazić uczuć babci. Przecież obie Panie kierujecie się dobrem dziecka i to powinna być nadrzędna zasada, na której warto oprzeć rozmowę z Pani matką. Proszę także zaznaczyć, że jest Pani wdzięczna za pomoc przy wychowywaniu córki, jednak pewne zachowania muszą się zmienić dla dobra Pani dziecka. Życzymy powodzenia!

Pozdrawiamy,

Redakcja