Jak pogodzić macierzyństwo z aktywnością fizyczną?

– No to jak, widzimy się za tydzień? – zapytałam moje dziewczyny.

– No pewnie, Marta! Będziemy tak jak zawsze! – zakrzyknęła Kaśka, jedna z bardziej utalentowanych dziewczyn, która uwielbiała moje zajęcia. Zamknęłam drzwi od sali i poszłam się przebrać. Takie sytuacje jak ta są bardzo budujące. Pewnie każda kobieta marzy by mieć pasję i pracę, którą się kocha. Fakt, jestem wziętą trenerką fitness, moje zajęcia są oblegane, a klientki i szefostwo – zadowoleni. Ale co z tego, jeśli z tyłu głowy ciągle coś przypomina mi, że mam już prawie 30 lat i chyba już czas zdecydować się na dziecko?

Tak napisałam w swoim pamiętniku niemal równo dwa lata temu. A z czego się sobie zwierzałam w kolejnych miesiącach?

Listopad 2013

Pani od fitnessu jest w ciąży

No i stało się, chęć posiadania potomka przezwyciężyła wszystkie moje obawy zawodowe i jak mówią moje podopieczne: pani od fitnessu zaszła w ciążę. Trochę się boję o swoją sylwetkę, ale przecież wszystko można nadrobić, a figurę odzyskać ciężką pracą… Ciąża to stan wyjątkowy – tak mówi mój mąż, a ja usprawiedliwiam swoje nocne podjadanie. Okazuje się, że jem za dwoje. Niby normalne, ale jednak trochę mnie to stresuje. Tym bardziej, że moje ciało się zmienia, przybieram na wadze. Pocieszam się tym, że jeśli szybko po urodzeniu wprowadzę plan treningowy, wszystko wróci do normy.

Lipiec 2014

Po 9 miesiącach mamy Damiana

I zostałam mamą! Teraz już wiem, że to, co wypisywały mamy na forach parentingowych jest prawdą. Jak patrzę na naszego Damiana, który tak dobrze się rozwija, jest takim szczęśliwym dzieckiem, na nic innego tego nie zamieniłabym. Jego uśmiech jest jak życiowy motywator, a mi nawet ogarnianie domu i tzw. matkowanie zaczęło się podobać. Wreszcie, kiedy Tomasz wraca z biura, jemy razem obiad, spędzamy z Damianem czas, chodzimy na place zabaw i jesteśmy pełną rodziną.

Lipiec 2015

Mamą i żoną być…

Ostatnio dzwoniła do mnie koleżanka ze studia fitnessu i zapytała jak to jest być mamą i czy nie brakuje mi sportu i aktywności. Kiedyś pewnie powiedziałabym, że sport to wszystko, co dla mnie istnieje, a teraz Damian i Tomek wypełniają mi to miejsce w sercu. Kiedy się kogoś kocha, gotowanie, pranie czy przewijanie pieluszek jest przyjemnością. Kiedyś koleżanki ostrzegały mnie, że po urodzeniu dziecka mąż oddala się od żony… U nas jest zupełnie inaczej! Dziecko scala relację! Tomasz ma świetny kontakt z naszym rocznym Damiankiem, a mnie dopieszcza kolacjami na mieście i słodyczami. Nie mogę narzekać.

Świetnie idzie mi organizacja czasu – dostosowuję się do potrzeb syna. Jest pora karmienia, pora na zabawę, pora na spacer po parku. Wszystko ułożone jak w idealnym grafiku. Na jednym ze spacerów spotkałam Adę, również instruktorkę fitness, która… mnie nie poznała. Nie potrafiła nawet zamaskować swojego zdziwienia, że ja to ja… Poczułam się strasznie dziwnie, bo ta krótka wymiana zdań oznaczała jedno – zgrabna i zadbana pani od fitnessu przeistoczyła się w dużą kurę domową… A przecież jeszcze niedawno sama mówiłam, że wrócę do formy.

Sierpień 2015

Zbieram się w sobie i zaczynam walczyć

Jest mi strasznie przykro po sytuacji w parku. Uświadomiłam sobie, że jestem hipokrytką, że to, co zawsze wtłaczałam w głowy moim dziewczynom, że dziecko nie jest przeszkodą w byciu fit, było tylko czczą gadaniną. Kiedy sama znalazłam się w roli matki, nie potrafiłam zadbać o siebie. Muszę wszystko zmienić! Przecież formę można odbudować, ale nie można rzucać się z motyką na słońce. Zanim zacznę regularnie biegać, będę ćwiczyła z Damianem – to postanowione!

Październik 2015

Mama chce być fit!

Moją codzienność wypełniają przysiady wykonywane z Damianem na plecach i podnoszenie bioder w górę z kilkukilogramowym najukochańszym ciężarem. Tomek jest zdziwiony moją zawziętością i bardzo mi kibicuje. Za miesiąc powinnam być już wystarczająco rozgrzana i zacznę biegać z Damianem. Zamiast zwykłej spacerówki kupię wózek do biegania i razem z nim będę przemierzała okoliczny park. Pamiętniczku, zdrowiej się odżywiam,  a słodycze od Tomasza poszły w odstawkę. Chudnę J Nie szybko, nie wolno, tylko w umiarkowanym tempie. Po 3 miesiącach powinnam wrócić do swojej dawnej formy, choć powrót do bycia trenerką nastąpi po intensywnej pracy nad sobą.

Young sports woman tying her shoelace outdoors

Maj 2016

Pokonałam siebie

Będąc w domu, wychowując syna i troszcząc się o męża, zapomniałam o sobie. Nie powiem – to zapomnienie było bardzo przyjemne. Każda z nas ma prawo do ‘odpuszczenia’ sobie, zwolnienia tempa, dystansu do dotychczasowych priorytetów. Było mi tak błogo, że nie widziałam tego, jak bardzo moje odbicie w lustrze odbiega od tego w mojej głowie. Musiałam sobie odpowiedzieć na pytanie, którą z wersji samej siebie bardzie lubię. Moim zdaniem to podstawa, by podjąć decyzję co dalej. Ograniczeniem nie okazało się ciało, które już wcześniej znało ciężar ćwiczeń fizycznych – przeszkoda tkwiła w głowie. Trudno było podjąć decyzję, by zawalczyć o siebie, ale kiedy pojawiła się ambicja, wszystko zaczęło się zmieniać.

Dziś mogę powiedzieć – jestem mamą wspaniałego syna i żoną cudownego mężczyzny, ale jestem także sobą – trenerką fitness. Może moja historia zainspiruje Was – mamy – do zmiany swojego życia?